Recenzja gry Nex Machina: Death Machine – oldskulowa strzelanka w nowych szatach!

Nex Machina to gra zręcznościowa przypominająca te, w które grano na starych automatach. Jak radzi sobie stara gra retro przywdziana w nowe szaty?...

Recenzja gry Nex Machina: Death Machine

Automaty do gier były niegdyś jednym z najpopularniejszych urządzeń w latach 90, na których zagrywało się wielu graczy. Starsi użytkownicy na pewno kojarzą tytuły takie jak Mortal Kombat, NARC, Gauntlet czy Metal Slug, w które ludzie zagrywali się godzinami walcząc o jak najlepszy wynik!

Dzisiaj jednak chciałbym przedstawić wam grę Nex Machina: Death Machine. Gra łączy w sobie klimat z oldskulowych strzelanek z nowoczesną oprawą graficzną i sterowaniem. Za tytuł ten odpowiedzialne jest niezależne studio Housemarque, które ma na swoim koncie gry takie jak Outland czy Dead Nation.


Fabuła

Akcja rozgrywki przenosi nas do bliżej nieokreślonej przyszłości, w której ludzkość stała się całkowicie zależna od nowoczesnych technologii. Nieustanny rozwój świadomości maszyn sprawił, że udało im się wykształcić świadomość i uczucia. Z czasem maszyny zrozumiały też swoją wyższość nad rasą ludzką.

Nastał bunt robotów, które nie zamierzały dłużej służyć istotom gorszym od nich. Ludzie jednak nie byli w stanie dostrzec nadchodzącej zagłady, pochłonięci życiem w swoim świecie. Wcielamy się w jedną z nielicznych osób, którzy dostrzegają zagrożenie, i to właśnie on musi powstrzymać niebezpieczne maszyny przed zagładą rasy ludzkiej.


Mechanika gry

Przygody naszego bohatera obserwujemy z rzutu izometrycznego. Celem naszej rozgrywki jest przedzieranie się przez hordy wrogów, ratowanie cywili i walka z bossami. Podczas gry możemy również zbierać liczne ulepszenia, które pomogą nam w starciach z maszynami.

Celem twórców było stworzenie klimatu rywalizacji na punkty, który znany był z gier na automatach. Gra nagradza nas punktami za wiele czynności wykonywanych podczas rozgrywki. Czas przejścia mapy, uniknięcie zgonów, ilość uratowanych cywili, odnalezienie sekretów i niszczenie uciekających przeciwników zapewni nam sporą ilość punktów, które ostatecznie przełożą się na wynik końcowy gry.


Ukończenie rozgrywki to nie wszystko!

Grając w ten tytuł po raz pierwszy, przejście kampanii zajęło mi zaledwie dwie godziny. Jednak szybko zrozumiałem, że samo przejście gry nie zakończy mojej przygody z tym tytułem, ponieważ doszedł do tego poziom trudności!

R E K L A M A

I to jest coś, co zasługuje na moje uznanie. W grze mamy dostęp do czterech poziomów trudności. Każdy z tych poziomów stanowi dla gracza nowe wyzwanie, któremu musi sprostać.

Żółtodziób

  • Jest to tryb, który zalecany jest do opanowania mechaniki gry oraz zaznajomienie się z poszczególnymi etapami. Na tym poziomie trudności posiadamy nieograniczoną liczbę ponowień.

Doświadczony

  • Ten tryb stanowi nasze pierwsze wyzwanie. Na tym poziomie trudności posiadamy już ograniczoną liczbę ponowień (99), a etapy będą rozgrywane od samego początku po naszej śmierci. Wrogowie są liczniejsi i szybsi.

Weteran

  • Ten poziom trudności jest znacznie mniej litościwy. W grze otrzymamy jedynie 10 ponowień, na mapach znajdzie się jeszcze więcej wrogów, którzy będą atakować i poruszać się znacznie szybciej.

Mistrz

  • To ostatni poziom trudności, do którego uzyskamy dostęp po skończeniu gry w trybie Weteran. Do dyspozycji mamy tylko 5 ponowień, przeciwnicy będą wystrzeliwać dodatkowe pociski po śmierci, a sama gra drastycznie przyspieszy.

Każdy z poziomów trudności wymaga opracowania nowych taktyk. Oczywiście dochodzi jeszcze fakt odnalezienia wszystkich ukrytych przedmiotów, dzięki którym uzyskamy więcej punktów. Kiedy po raz pierwszy ukończyłem grę na poziomie Żółtodzioba, sądziłem, że dość dobrze opanowałem grę i jej mechanikę. Jednak gdy zagrałem w trybie Weterana, szybko zrozumiałem, że przede mną jeszcze wiele nauki.

O ile na początkowych etapach szło mi całkiem nieźle, tak w późniejszym czasie miałem ogromne problemy. To wszystko wymusiło na mnie odkrycie mechaniki na nowo. Z czasem poznawałem mapę na wylot, planowałem każdy mój ruch, aż ostatecznie udało mi się skończyć grę na najwyższym poziomie trudności!


Szeroki arsenał

Podczas naszej rozgrywki możemy odnaleźć szeroki arsenał broni począwszy od miecza i małych bomb, kończąc na laserze czy wyrzutni rakiet. Każdy z tych przedmiotów działa w inny sposób, dzięki czemu możemy dostosować bronie do naszych potrzeb i stylu rozgrywki.

Osobiście do gustu przypadła mi broń Smart Bomb, która detonowała ładunek dookoła mnie na niewielkim obszarze. W ten sposób byłem w stanie wydostać się z opałów, gdy zostałem otoczony przez przeciwników.


Muzyka i grafika

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o soundtracku w tej grze. Ścieżka dźwiękowa jest jednym słowem genialna! Dynamiczne utwory w stylu retro i grafika to ukłon w stronę gier, w które grywało się na starych automatach. Całość tworzy genialną otoczkę, która nadaje grze klimat, tempo i niesamowicie dobrą grywalność!


Czego mi brakuje?

Wprowadzenie systemu kooperacyjnego – w tej grze mamy możliwość zagrania w dwie osoby w trybie lokalnej kooperacji. Bardzo brakuje mi wprowadzenia sieciowych rozgrywek w dwójkę, choć rozumiem że wymagałoby to dobrego internetu, gdyż każda mała zwiecha w tej grze to pewna śmierć.

Wydłużenie czasu rozgrywki – jak wspomniałem wcześniej, gra składa się z 6 poziomów, a jego przejście zajmie niedoświadczonemu graczowi około 2,5 godziny. Mimo wszystko bardzo bym chciał, aby zaistniało więcej map, które pozwoliłyby na wydłużenie naszej zabawy.

Brak zapisów gry – no właśnie, tu jest problem, który boli mnie najbardziej. Jeśli w środku gry z przyczyn losowych zrezygnujemy z rozrywki, po ponownym uruchomieniu musimy zacząć grę od początku. Brak zapisu przynajmniej w punkcie, gdzie rozpoczeliśmy kolejny poziom jest nieco męczący, gdy nie mamy zamiaru spędzać całego czasu na przejście gry.


Ocena końcowa

Deweloperzy ze studia Housemarque wykonali perfekcyjną robotę! Gra retro w nowych szatach spisuje się na medal, wciągnął mnie na wiele godzin szalonej rozrywki, od której nie mogłem się oderwać! Serdecznie polecam grę każdemu fanowi gier retro oraz tych, którzy kochają zręcznościówki. Życzę studiu dalszych sukcesów w ich produkcjach, gdyż pokazali, że mają wielki potencjał!

R E K L A M A
Kategorie
Recenzje / pierwsze wrażenia

19 letni redaktor, który swoją działalność na MMO24 rozpoczął na początku 2017 roku. Przygodę z Heroes of the Storm zacząłem już w fazie alfy, gdzie pokochałem rolę specjalistów. Moimi ukochanymi bohaterami są postacie takie jak Murky, Abathur czy Xul.

    INNE