Recenzja Project Cars 2!

Recenzujemy Project Cars 2, wyścigi dla weteranów gatunku. Czy przedpremierowe obietnice zostały spełnione? Zapraszam!...

Na start!

Autor: Michał Estkowski

Slightly Mad Studios, które jest producentem Project Cars 2 i od samego początku uczy nas cierpliwości. Albowiem po aktywacji klucza na platformie Steam musimy trochę zaczekać aż ponad trzydzieści gigabajtów danych pobierze się i rozgości na dysku twardym.


Grę do testów udostępnił:


W obecnych czasach nie powinno już to nikogo dziwić, ale osoby ze słabym łączem na pewno nie będą miały powodów do radości.

Przebrnąwszy przez proces instalacji, po wciśnięciu magicznego guzika “graj” ukazuje  się standardowo animacja pokazowa, migawki różnego rodzaju wyścigów, którym towarzyszy urocza muzyka fortepianowa.

Gdy cały artystyczny wstęp się zakończy, otrzymujemy dostęp do menu.


Menu i nawigacja

Pierwsze co rzuca się w oczy, to schludna i przejrzysta budowa menu, dostosowana z myślą obsługi także na konsolach. Użytkownicy komputerów stacjonarnych nie będą jednak w żadnym razie zawiedzeni, ponieważ wszystko jest tu na swoim miejscu.

R E K L A M A

Dodatkowo dla osób mniej zorientowanych twórcy przygotowali narratora, który prowadzi nas za rękę.

Wyodrębnić można tryb kariery, grę dowolną oraz ciekawą zakładkę społeczności, w której śledzić możemy wydarzenia e-sportowe.

Z poziomu menu mamy także szybki dostęp do osobistego “profilu gracza”. W tym miejscu zamieszczone zostają  nasze osiągnięcia i statystyki z gry solo jak i wieloosobowej.

Warto również wspomnieć iż podczas przeglądania wszelkich zakątków omawianych powyżej, towarzyszą nam stonowane i bardzo klimatyczne utwory muzyczne. Nie jest ich wiele, lecz trzeba przyznać że zostały dobrane niezwykle trafnie.


Kariera w Project Cars 2

Na pierwszy ogień postanowiłem zmierzyć się z karierą. Wręcz zachęcała do ogrania wielkim zdjęciem podekscytowanego kierowcy, ściskającego lśniący puchar.

Po tak miodnym wstępie spodziewałem się wrażeń podobnych do tych zapamiętanych z TOCA Race Driver 3, gdzie każdy nowy wyścig poprzedzony był scenką zrealizowaną z filmową pieczołowitością.

Niestety, tutaj takich wspomagaczy budujących immersję nie przewidziano. Podobnie jak w jedynce, pozwolono graczowi zdecydować jedynie jaki kraj i sponsora będzie reprezentować. Następnie podpisujemy wirtualny kontrakt przechodząc kolejno do wyboru barwy pojazdu jakim przyjdzie nam sterować.

Potrzeba sporej dozy wyobraźni, aby wczuć się w rolę początkującego zawodnika pnącego się po szczeblach swojej wyścigowej kariery. Na pochwałę zasługuje jednak możliwość wystartowania już od samego początku w tych zmaganiach, które  konkretnie nas interesują.

Nie trzeba przedzierać się tutaj przez jazdy wolnymi maszynami aby dotrzec do tych znacznie szybszych. Możemy dowolnie wybrać typ interesujących nas zawodów i podążać jedną z 5 głównych linii. Przyznam się bez bicia, że swoją przygodę z karierą zakończyłem bardzo szybko, spowodowane było to brakiem odpowiednich umiejętności oraz tym iż zwyczajnie wydała mi się nudna.


Customizacja i dopasowanie do warunków na trasie

Po fali porażek jakie odniosłem w trybie kariery dobrą decyzją okazało się przejście do wyścigów niestandardowych, by wypróbować na spokojnie różne typy pojazdów i trochę potrenować.

Niestety w grze brakuje samouczka, więc do wszystkiego musiałem dojść we własnym zakresie. Było to niemałe wyzwanie, ponieważ mnogość ustawień technicznych jakich można dokonać zanim popędzimy w kierunku linii mety, dosłownie przytłacza.

Aby wymienić wszystkie opcje mechaniczne pojazdu potrzebowałbym kilka dodatkowych stron tekstu, a nie ma to większego sensu, więc zamieściłem przykładowe na screenach.

Z pewnością dla osoby, która jest w temacie, dostosowanie maszyny do warunków na torze będzie już połową sukcesu. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ zachowanie samochodów w stosunku do tego, co mają pod maską i nawierzchni, po której się poruszają to najmocniejszy aspekt gry.

Każdy z ponad 180 wozów prowadzi się inaczej, czuć ich masę, moc i podatność na warunki pogodowe, których pod żadnym pozorem ignorować nie można.

Zaskoczeniem dla niedoświadczonego kierowcy będzie kapryśność matki natury. Bo przykładowo nagle z bezchmurnego nieba przy czwartym okrążeniu, ma prawo rozpętać się prawdziwa burza z piorunami bądź śnieżyca lub ograniczająca widoczność mgła.

Jeden błąd i auto wpada w poślizg, z którym poradzi sobie jedynie doświadczony zawodnik. Taka sytuacja zwykle skutkuje tym iż musimy zaczynać od początku, ponieważ gra błędów nie wybacza.

Nie należy się jednak zrażać, po kilku lub kilkunastu próbach zaczyna śmigać się coraz lepiej. Bez obaw, powtórki poziomów odróżniają się znacznie od tych znanych z Dark Souls.

Tutaj każdy restart to stopniowe zwiększanie własnych umiejętności. Gdy opanuje się już w miarę prowadzenie któregoś z samochodów, ukończenie wyścigu nawet w pierwszej piątce daje ogromną satysfakcję.


Tryb multi

Ostatnim trybem w Project Cars 2, jaki miałem przyjemność testować był rzecz jasna ten wieloosobowy. Widać, że to właśnie on jest głównym aktorem w tym spektaklu a fabuła to tylko statysta, którego nikt nie zapamięta.

Świadczy o tym fakt, że pomimo niedawnej premiery próżno szukać problemów z lagami a sfera multi jest stale rozbudowywana (nawet w momencie pisania tego tekstu Steam wymusił pobranie nowych 3 gigabajtów danych aktualizacji).

Oczywiście po kilku wyścigach zostałem brutalnie zniszczony przez innych graczy. Widać, że świeżutką jeszcze grę kupili Ci, którzy naprawdę znają się na rzeczy. Nie przekreśla to jednak szansy amatora w społecznościowych zmaganiach, podkreślam raz jeszcze, że przy obcowaniu z Project Cars 2 niezwykle istotna jest wytrwałość i trening.


Genialne modele pojazdów

Wiele słyszeliśmy przed premierą o innowacyjnej grafice Project Cars 2, mającej wprowadzić samochodówki na nowy poziom odczuć wizualnych. Po grafikach jakimi karmiono nas przed premierą, można było spodziewać się artystycznej utopii.

Po odpaleniu produkcji czar niestety pryska i zderzyć trzeba się z twardą rzeczywistością. Nie mówię oczywiście, że warstwa graficzna jest zła, bo modele pojazdów naprawdę są cudowne a poziom ich szczegółowości zachwyca.

Kokpity także zostały odwzorowane tak perfekcyjnie, że po samej desce rozdzielczej ekspert rozpozna model samochodu w jakim się znajduje.


…i otoczenie, któremu zabrakło miłości

Jednak gdy wyjdziemy poza pierwszy plan i rozejrzymy się wokół siebie, to przestaje być tak kolorowo. Pomimo, że torów mamy niemal 60 rozmieszczonych po całym świecie, to nie możemy liczyć na wielkie różnice.

Krajobraz w tle jest mało szczegółowy, tekstury niektórych obiektów zwyczajnie brzydkie, a kibice przywołują nostalgiczne wspomnienia ze stareńkich “Colin-ów” jako ruchome tekturowe makiety obracające się jedynie w stronę gracza.


System zniszczeń, wymaga naprawy

Odpychający jest również system zniszczeń oraz fizyka podczas zderzeń, zarówno z innymi pojazdami jak i elementami otoczenia.

Części maszyn odpadają dość losowo, kolizje pod względem realizmu wypadają blado a wjechanie w przysłowiową bandę kończy się nienaturalnym przyklejeniem do jej struktury. Momentami miałem wrażenie, że kieruję silnym magnesem na kołach, ponieważ z trudem odczepiałem pojazd od krawędzi toru po błędnym wejściu w zakręt.


Uczta dla ucha

Na samym początku zwróciłem uwagę na małą lecz konkretną liczbę utworów muzycznych dostępnych już w menu głównym. Podczas samej rozgrywki warstwa dźwiękowa pozostaje mocną cechą produkcji.

Ryk silników jest niezwykle klimatyczny i różnorodny podobnie jak pisk opon podczas hamowania, zmienny względem nawierzchni po jakiej się poruszamy. Sama karoseria w kontakcie z inną materią także zachowuje realistyczne walory dźwiękowe.

Otarcia o inny pojazd, element otoczenia czy po prostu przywalenie w zderzak rywala przed nami generuje cudowny szczęk metalu, co wrażliwsze osoby zapewne przyprawi o ból zębów. W tym temacie do niczego przyczepić się nie można, twórcy najwidoczniej postanowili, aby zmysł słuchu gracza był dostatecznie zaspokojony.

Moim zdaniem taka dokładność mocno rekompensuje wspomniane wcześniej babole graficzne.


Wymagania sprzętowe

Pozostaje jeszcze kwestia optymalizacji. Jeśli jesteś osobą, która zgrzyta zębami, gdy klatki spadają poniżej 60 na ultra, to bez mocnej karty graficznej w postaci GTX 1080 radze nie podchodzić.

Złośliwi krzykną “port z konsol”, ja natomiast podaruje sobie takie uszczypliwości, zaznaczę jedynie delikatnie, że  wymagania sprzętowe są ciut za wysokie.

Osobiście na starej dobrej 970-tce przy najwyższych ustawieniach zwykle utrzymywałem się w granicach 70 klatek na sekundę. Jednak gdy rozpętała się burza, śnieżyca lub wiele maszyn na raz uległo kolizji, płynność animacji spadała nawet do 40 FPS.

Pocieszającym faktem jest jednak to, iż w momencie nawet tej najniższej granicy produkcja pozostawała w pełni grywalna nie psując zabawy.


Kontrolery

Myślę, że specyfikacja sprzętu nie jest tu barierą, która uniemożliwiała by nam frajdę. O wiele bardziej znaczące okazać się mogą peryferia a ściślej mówiąc sam kontroler.

Sterować na klawiaturze można i w sumie nic ponadto, bo jest to zwyczajnie niewygodne. Najlepiej do gry nadaje się oczywiście kierownica, zdaję sobie jednak sprawę, że mało kto ją posiada więc złotym środkiem okazać może się  pad.

Osobiście posługiwałem się kontrolerem od XBOX-a 360 i z czystym sumieniem mogę polecić go każdemu zainteresowanemu sensowną alternatywą dla znacznie kosztowniejszych przyrządów sterowniczych.


Podsumowanie

Project Cars 2 można porównać do jagodzianki, dzięki której powstała ta recenzja. Z wierzchu to praktycznie sam lukier, słodkie zapowiedzi, artystyczny wstęp, wszystko przemyślane i na swoim miejscu. Pierwszy kęs zapowiada iż mamy do czynienia z produktem najwyższej klasy.

Niestety konsumując dalej dochodzimy do nieco starego ciasta. Zauważamy niedoróbki graficzne, słabą optymalizację i irytujący model zniszczeń.

Wypiek pomimo okazałego wyglądu spożywa się coraz trudniej, najlepsze jego cechy poznają wytrwali oraz smakosze. Bo tylko Ci docenią nadzienie na które składają się najlepsze jakościowo owoce.

Przekonałem się, że najnowsze dzieło twórców legendarnego Shifta, to znacznie ulepszona względem części pierwszej gra, skierowana głównie do fanów gatunku.

Amatorzy oraz miłośnicy odmiennych doznań mimo wszystko także mają tu czego szukać. Wystarczy trochę cierpliwości aby docenić model jazdy, zróżnicowanie tras oraz maszyn, znakomite udźwiękowienie i przekonać się jaką satysfakcję daje poczucie doskonalenia własnych umiejętności.

Zalecam jednak poczekać, ponieważ cena oscylująca w granicach 150 zł jest mimo wszystko zbyt wysoka. Za kilka miesięcy zachęcam aby zaopatrzyć się w Project Cars 2 korzystając z jakiejś promocji i spróbować swoich sił, bo naprawdę warto.

zvr
Twoja reakcja
R E K L A M A
Project Cars 2
8
Project Cars 2
Zalety
  • Modele pojazdów i liczba dostępnych pojazdów
  • Udźwiekowienie
  • Ogromne możliwości customizacji opcji technicznych aut
  • Każdy samochód ma swój własny charakter jazdy
Wady
  • Fizyka i system zniszczeń
  • Sztuczna inteligencja rywali
  • Grafika otoczenia znacznie odstaje od modeli pojazdów
  • Grafika
    8
  • Dźwięk
    9
  • Radocha z gry
    7
Kategorie
Recenzje / pierwsze wrażenia

Marcin “Ganisz” Rausch, założyciel i redaktor naczelny portalu – dla mnie celem grania jest przede wszystkim FUN i społeczność graczy, bez której nawet najlepszy tytuł można wyrzucić do kosza. Jestem ojcem i mężem, ale zawsze będę graczem! Ulubione powiedzonka: “Baw się, życie kabaretem jest” , “GL, HF!”

INNE